Mnamec1m0 "Prolog";
Mnamec1m1 "Akt I: Upadla gwiazda";
Mnamec1m2 "Akt II: Powstanie inkwizytora";
Mnamec1m3 "Akt III: Nowa droga";
Mnamec1m4 "Akt IV: Opozycja";
Mnamec1m5 "Akt V: Zamiec";
Mnamec1m6 "Akt VI: Na skraju";

BrC1M00 "Wiele lat minelo od czasu gdy Lambert porzucil sciany rodowego zamku. Za lata, spedzone w bojach i sluzbie tronowi krolewskiemu, zostal kapitanem cesarskiej gwardii. Otrzymawszy niepokojace wiadomosci z domu, pozostawil obowiazki w stolicy i wyruszyl w podroz.";
// Tumaczy: Wingard

BrC1M01 "Lata chwaly wielkiego Imperium juz przeminely. Oddzialy elfickich zolnierzy juz teraz maszeruja po polnocnych terenach ludzi i zbliza sie dzien, gdy ich wojska beda okupowac rowniez poludniowe tereny. Nie ma juz polaczen pomiedzy odseparowanymi prowincjami Imperium. Czas Konfliktow zainspirowal wielu bandytow i piratow i raz jeszcze ich ozywil. Wszystko to co ludzie tworzyli przez lata, obrocilo sie w pyl. Cesarz Meredor, niedawno koronowany, w akcie desperacji ublagal boga o litosc wzgledem jego dzieci poniewaz panstwo bylo skazane na zaglade. Rozproszone ostatki krolewskiej armii byly niezdolne do powstrzymania najedzcow. Chciwi baronowie, korzystajac z chaosu i buntow, oddalili sie od wschodnich granic gdzie nasilaly sie wiesci o inwazji Zielonoskorych, powoli lecz pewnie poruszajacych sie w glab oslablego
Imperium. W tych czasach starozytna przepowiednia rozpalila w ludzkich sercach nadzieje - plomienna gwiazda ktora spadla z nieba zwiastuje zmiane. I oddany rycerz na czele pewnej druzyny zostal odprawiony na jej poszukiwanie.";
// Tumaczy: Wingard

BrC1M02 "Z woli Wszechojca pojawila sie przed cesarzem Meredorem wyslanniczka niebios. Powiedzala mu, ze jej slowa sa przeznaczne tylko dla jego uszu i pozostac musza w najglebszej tajemnicy. Lecz niedlugo po tym heroldzi w calym krolestwie oglaszali krolewskie rozkazy Jego Wysokosci, ktore dotrzec mialy do kazdego z poddanych. Misje Innoel ogloszono swieta, a kazdy mieszkaniec Imperium mial obowiazek wesprzec ja w jej staraniach. Lecz Wielki Inkwizytor Johannes IV nie mogl sobie pozwolic na oslabienie swoich wplywow. W koncu jesli przepowiednia jest prawdziwa, cesarz Meredor oglosi pojawienie sie wyslanniczki niebios uznajac to za znak pomyslnosci rzadzacej dynastii, i w ten sposob umocni swa pozycje. Pragnaca wladzy swieta inkwizycja zobaczyla w pojawieniu sie Innoel zagrozenie i herezje, z racji tego, ze w historii ludzi niejednokrotnie zmowy przeciwko Imperium przyslaniano boska wola. Wielki Inkwizytor dazyl do wlasnych celow. W tym czasie cesarz rozkazal kapitanowi Lambertowi, znanemu ze swego oddania i stanowczosci, towarzyszyc Innoel wszedzie i bronic jej za kazda cene. Nawet jesli cena ta okaze sie jego wlasne zycie.";
// Tumaczy: Zielu

BrC1M03 "Miasta zbudowane na gruzach wielkiego niegdys Imperium Ludzi przezywaly ciezkie czasy. Niewiele czasu zajelo zerwanie polaczen miedzy odleglymi obszarami kraju. Handel zamarl, chlopi cierpieli od napasci bandytow, a ziemiach szerzyl sie niepokoj spowodowany wewnetrznymi walkami zbuntowanej szlachty. Coraz wiecej miast moglo polegac jedynie na sobie. Umacniano posterunki, w garnizonach przybywalo rekrutow. W prowincjach na sluzbe przyjmowano coraz wiecej zwyklych chlopow. Nawet bandyci mogli tam znalezc miejsce, w zamian otrzymujac wybaczenie grzechow oraz zbrodni. Niestety - wszystkie starania byly prozne. Najazdy zielonoskorych staly sie czestsze, w lasach zaczely pojawiac sie niewielkie, ale dobrze uzbrojone druzyny elfow. Najemnicy i wiekszosc wiesniakow byla niezdolna przeciwstawic sie zahartowanym w niezliczonych bitwach elfickim wojownikom. Tragedia nieublaganie nadciagala. Druzyna Lamberta postepowala na wschod, przyblizajac sie do gorskiego grzbietu. Za nimi rozciagaly sie lasy elfow, w ktorych pojawienie sie ludzi nie uradowaloby dzieci Galleana. Coraz czesciej na obliczu Innoel pojawial sie cien trwogi. Ale tylko przebywszy Elficki Gaj mozna bylo dotrzec do celu - do Swiatyni Wniebowstapienia.";
// Tumaczy: Zielu

BrC1M04 "Wiele dni drogi oddzielalo podrozujacych od centrum Imperium, droga ich przebiegala przez niebezpieczne ziemie. Od kiedy sily elfow podzielily Imperium na czesci, obrzeza te niegdys bogate i kwitnace, staly sie ubogie i cierpiace. Slabnacy wasalowie, pozostawszy bez wsparcia cesarskiej armii, ledwie powstrzymywali coraz czestsze najazdy zielonoskorych. Chlopi glodowali, obciazeni podatkami i danina nalozona przez swych panow, ciagle dreczeni napadami licznych zbojeckich zgrai. Ale w tych krainach pojawilo sie zagrozenie o wiele straszniejsze niz dzikusy i mordercy  byli to nieumarli.
Druzyna Lamberta przebyla gorska przelecz i zaglebila sie w tereny nalezace do elfow. Niestety do Swiatyni nie udalo sie dotrzec wczesniej uzgodniona droga i trzeba bylo znalezc inny, bezpieczniejszy szlak. I znowu ludzi czekala mordercza przeprawa przez gory.
Z kazdym kolejnym dniem drogi coraz silniej czuc bylo zimno wiecznych chlodow i dzika furie snieznych nawalnic. Takze coraz bardziej niepokoilo Lamberta zachowanie Innoel. Dusze Anielicy nawiedzaly nieznane jej wczesniej doznania, a jej serce bylo rozdarte miedzy tym co dyktowal jej rozum, a tym co podpowiadalo serce. Ale prosci smiertelnicy nie w byli w stanie przewidziec, do czego ten niepokoj doprowadzi Wyslanniczke Niebios.";
// Tumaczy: Zielu

BrC1M05 "Pnace sie ku gorze szczyty przypominaly wlocznie rozdzierajace klebiaste chmury. Strome zbocza skute wielowiekowym lodem, iskrzyly sie w refleksach slonca niczym zbroja. Niegdys staly tu dumne twierdze najpotezniejszych Gorskich Klanow. Setki pokolen krasnoludow zylo w ogromnych podziemnych miastach, wycietych w lonach gor przez ich przodkow. Wszystko zmienilo sie odkad bezwzgledna wojna z elfami wykrwawila Gorskie Klany i brodaty lud rozpaczliwie potrzebowal odbudowac sily. Starszyzna Klanow podjela decyzje o zerwaniu wszelkich kontaktow ze swiatem zewnetrznym. Klany odeszly, a przelecze opustoszaly. Gory powitaly podroznych sniezycami. Lodowaty wiatr przeszywal do kosci, a bliskosc do pozycji nieumarlych nie podnosila ducha bojowego druzyny, lecz wojowie ciagle poruszali sie ku przodowi majac w pamieci rozkazy Cesarza. Cel byl blisko, ale to nie cieszylo Lamberta. Doswiadczony wojownik ufal swojej intuicji, ktora teraz nakazywala mu myslec o prawdziwym celu misji Innoel i jej skutkach dla Imperium."; 
// Tumaczy: Zielu

BrC1M06 "Juz od wielu lat Legiony Potepionych nie dreczyly ziem Imperium. Demoniczne kulty, gloszace majestat Bethrezena, zniknely. Od wiekow nie pojawialy sie nowe szczeliny, ktore bylyby drogami z ognistych otchlani, a stare dawno porosly trawa i zostaly zapomniane. I nie ma juz tych, ktorzy bez leku walczyliby z siejacymi smierc na swojej drodze zasptepami demonow. Ale ludzie nigdy nie zapomnieli o istnieniu Potepionych, majac w pamieci zniszczenie jakie przyniosla temu swiatu ostatnia inwazja Legionu. Zarowno Kosciol Wszechojca, jak i Cesarz zdawali sobie sprawe z niebezpieczenstwa, jakie stanowili sludzy Bethrezena. Byli zadziwiajaco jednomyslni, twierdzac ze trzeba je zwalczac. Lecz wszelkie starania byly daremne. Legiony pojawily sie znienacka wlasnie tam, gdzie ich najmniej oczekiwano.
Atak Potepionych zaskoczyl druzyne Lamberta. Odcieci od glownego obozu ludzie byli zmuszeni wycofac sie do wawozu, a w slad za nimi podazali demoniczni wojownicy. Lambert spodziewal sie, ze po przejsciu wawozu trafi na droge prowadzaca do fortecy. Lecz nie wiedzial, ze Legiony, nie baczac na straty juz raz zaatakowaly tamten fort. Nie wiedzial co przygotowal dla niego los.";
// Tumaczy: Zielu
